czaspierdala

tydzien w Polsce. oto w dwóch zdaniach jak było.
za chwile północ, ląduje w Przyrzowicach opodal Katowic. odbieram bagaż, przechodze odprawe celną i już widze – czekają, Mateusz, Kris, Jarek i Rafał. wbitka do auta i śmigamy do domciu w gęstej mgle. chwila pogadanki z rodziną i jebnąć w ukochane łóżko. Z rana załatwianie spraw, mniejszych, większych, jednakowoż każda z nich wymagała jakichś tam nakładów finansowych. także udało się przez te 6 dni przepierdolić 6×5,57 stów i tyle również zabrakło na pozostałe rzeczy.
sporo się najeździłem, odkąd okazało się, że mój fiat 126p znikł w niewyjaśnionych okolicznościach z pobliskiego parkingu. Zapewne angielska policja uznała go za pojazd porzucony (abandon car) i przerobiła na metalową puszke lub stoi gdzieś na parkingu, za który oczywiście przyjdzie mi zapłacić. sprawe wyjaśnie w ciągu najbliższych dni.
innego dnia pojechalismy w góry, gdzie pierwszy raz w życiu założyłem narty z prawdziwego zdarzenia. mogę się zastanawiać, czemu nie zrobilem tego wczesniej, ale jebać, ważne że w końcu. zaczęło się niewinnie, problemy z opuszczaniem wyciągu, nauka hamowania, zakręcanie i takie tam. po paru zjazdach zapragnąłem czegoś więcej, więc tym razem rozpędziłem się tak jak tylko mogłem. cały pomysł polegał na tym aby przy maksymalnej prędkości wjechać na ostatni, wyjątkowo pochyły pagórek i skoczyć w powietrze, a co dalej, to już w rękach boga czy losu (jak kto woli). następnego dnia w ramach podsumowania wypadu, chodziłem z obolałą dupą i nieodpartym uśmiechem na myśl o każdym genialnym wypierdoleniu.
bujałem też honkerem, zapakowaliśmy do niego 7 osób i wybraliśmy kierunek opole, tam krótki wypad do restauracji i tesco, a następnie powrót do domciu przez okoliczny las i błonie. ten 2 i pół tonowy kolos rozwijał maksymalną prędkość 70 km/h. wyciągaliśmy go ze śniegu ze 3 czy 4 razy, koniec końców głodny i zmęczony jebłem do łóżka z myślą, że ten dzień nie był stracony. Przyjemność to nieodparta bujać po lesie 30km/h obok drzew, podskakując w rytm kolejnych dołków i górek, co każda następna sekunda jest wielką zagadką i jednocześnie doceniasz, że żyjesz każdą sekunde dłużej.
przez ten tydzień załatwiłem również pare papierkowych spraw dotyczących firmy, wymeldowania, włącznie z otwarciem konta bankowego dla babci.
zabrakło jednak czasu dla znajomych, sorki eerfami że tak to wyglądało, miałem nadzieje coś pogadać, może następnym razem. również pozostali, którym coś obiecałem___ mam nadzieje, że obejdzie się bez uszczypliwych komentarzy, tak to poprostu jest – czaspierdala.

3 comments w temacie 'czaspierdala'

  1. Gosia

    Bylam z Toba przez ten tydzien.wspanialy weekend spedzony razem.to samo towarzycho napajalo mnie nadzieja i radoscia.duzo smiechu,malo smutku,niezle jaja i wrociles tam z powrotem.Tak dobrze miec takiego przyjaciela jak Ty.Bylam w honkerze w sobote.Jazda prze pobliski las,wycieczka do Opola,zakupy w Tesco.hmmm… Czekam na Twoj kolejny przyjazd za miesiac.Kris jutro wyjezdza z Ania do NL.I tak wszystko sie konczy,kolejna przygoda z tego dziwnie pokreconego zycia!Pozdrawiam Cie cieplutko ze slonecznych Krapkowic.buziaki:* 3maj sie.


  2. Jarek

    Life goes on ;)


  3. Niedobra

    A Ja Ci tego nigdyyyyyyyy nie wybacze!!! Jak czytałam to , to nie pytaj jak się czułam, bo nie da się tego opisac……


leave comment