Archive for April, 2005

zanim zasne

Saturday, April 30th, 2005

setki, tysiące ludzi, codziennie, zapełniają bazy danych, wytwarzają siebie i swój świat. fale zer i jedynek przepełniają łącza ludzką myślą, potrzebą samorealizacji. Schizofrenicy, psychopaci, indywidualności, nieustanne poszukiwanie oryginalności w zalewie zwykłości. Wszystko skupione wokół jednego magicznego słowa – blog. videoblog, photoblog, a może voiceblog? Spróbuje_ W cholere czasu, wolne do środy. Wyspany, najedzony, bez ciśnień [...]

cholereni mi s ot doba

Friday, April 29th, 2005

‘cokolwiek pomiędzy ludźmy kończy się, znaczy nigdy się nie zaczęło, gdyby prawdziwie się zaczęło, nie skończyłoby się, skończyło się bo się nie zaczęło, cokolwiek prawdziwie się zaczyna, nigdy się nie kończy.’ ahh ten Grammatik – dokurwionka, szczególnie w nocy.

bez komentarza

Wednesday, April 27th, 2005

Jak to możliwe aby zwykła, prosta czynność jak wydrukowanie dokumentu, zajęła ponad 3h zamiast 10 minut? Nic prostszego, my potrafimy! No więc od początku 18:36:29 Placek ziomus masz czas? 18:36:40 onechaos niet 18:36:41 onechaos a co 18:36:42 Placek moge wpasc na moment z kamila 18:36:57 onechaos plz jutro 18:37:22 onechaos musze skonyc dizajna, co mialem [...]

kochane gówno

Tuesday, April 26th, 2005

cholerna rozrabiara, same szkody przez nią :D co tam, że zrzuci radio, zbije kolejną doniczke, czy potnie tapete. W końcu ktoś to wszystko i tak posprząta. Przez jeden tydzień robi tyle syfu co ja przez miesiąc! śrubka, futrzak, ogoniarz – jakkolwiek jej nie nazwać i tak ma wszystkich w dupie (też tak chce!) I mimo [...]

ehh

Monday, April 25th, 2005

za oknem jasna kropka, idealnie ponad wieżą kościoła, blisko pełni, a może w trakcie. Za pare godzin pochłonie ją horyzont, wydając tym samym troche inną, większą, znacznie jaśniejszą. Za dużo wzdycham za rzeczami będącymi na dobrą sprawę w zasięgu mojej ręki. Choroba która mnie dotyka to nic innego jak leniuchus pospolitus, czyli pierdolone lenistwo. Nie [...]

wspominam

Thursday, April 21st, 2005

wspominam, choć nie robie tego zbyt czesto, choć staram się żyć chwilą, przyszłością której nie znam to właśnie dziś, teraz – wspominam. Wspominam to co dobre, beztroskie kopanie piłki, wchodzenie po drzewach, kolory, tą całą frajde jaką dawały drobnostki. Wyjazdy na kolonie, one szczególnie utkwiły mi w pamięci, składają się dobre dzieciństwo, takie w którym [...]

pozytywny trans

Tuesday, April 19th, 2005

Niektórzy dysponują tym jako cechą wrodzoną, ja musze się tego nauczyć. Coś tak pozornie błahe, a w rzeczywistości potężny mechanizm. Wspomagająca inhalacja ‘Bob Marley – Don’t Worry, Be Happy’. Myśleć w sposób selektywny, myśleć pozytwnie, inteligentnie dobierać myśli. Myślenie o wszystkim jest do dupy, w ten sposób tworzymy śmietnik. Rzeczy wartościowe lądują razem z odpadkami [...]

yyy?

Monday, April 18th, 2005

przez jakies ostatnie 2 tygodnie, każdy mój dzień wyglądał wprost identycznie. Podnosiłem się z tą samą myślą – ‘zajebiście! dziś znów przeżyje agonie, umre po raz kolejny, przykuty do plastikowych komponentów! jak fajnie!’ Cóż, pewnością nie tak to sobie wyobrażałem. Nie bawią mnie te nieprzespane noce, wlewanie litrów kawy, puls podtrzymywany kofeiną. Nie spałem, nie [...]

czekam

Monday, April 11th, 2005

na ciepły deszcz_ jajebie układ jest taki – mocna, gorzka plus w chuj ostra_ czyli siedze se jak co noc, połykam rybe z puszki (salsa jajebie picante), zapijam 3lyżeczkową niecukrowaną i rozmyślam o morskich falach uderzających nieśmiało w pośladek. Jak leże tam bezwładnie, gotowy spełnić uspany pierwiastek szaleństwa, gotowy wykrzyczeć ‘jest zajebiście!’, ale przede wszystkim [...]

od rzeczy

Tuesday, April 5th, 2005

uwielbiam noc. Wychodze, a tu za każdym razem tak samo – niezmiennie głucho. Spokój, który niepokoi, cisza, która zagłusza, zwykłość opatrzona grą świateł i cieni, za każdym razem jest tak samo. 3h snu, to troche za mało. Czuje, że powinienem rzucić się na łóżko i natychmiast zapaść w upragniony sen. Dobiega znajomy dźwięk, to trzeba [...]