Archive for June, 2006

mijają dni, godzina zero coraz bliżej

Tuesday, June 27th, 2006

dni upływają jakby leniwie, każdy kolejny kopią poprzedniego, podobnie weekendy. z bratem odliczamy czas do 1 września, wtedy też zapakujemy się najprawdopodobniej do Polski albo prosto do Niemiec. Tam szybko dokonać transakcji i od tej chwili bylibyśmy w posiadaniu wcześniej upatrzonej furki. Zastanawiam się skąd wykombinować w ciągu kolejnych 2óch miesięcy – dodatkowe 3k funtów. [...]

niedziela – dzień mentalnego remontu

Sunday, June 25th, 2006

nooo, wreszcie, po 14 godzinach snu jestem spowrotem na nogach. wszystko zaczęło się jak zwykle w piątek po pracy. wieczór sponsorowany przez redbull, jack daniels i stella artois. mieliśmy spotkać się ze Scottym na hyde parku, ale że nic z tego nie wyszło to wróciliśmy do domciu. ja rozgadałem się z dwoma koreankami, była jeszcze [...]

lots of girls – fashion victims

Thursday, June 22nd, 2006

worst email ever

Thursday, June 22nd, 2006

BUT I don’t really believe that guy/ey is serious. It’s more like a joke to me. what ya people think? “Hello, I am British gay male, in my early thirties, and I am looking for a male prostitute. I will need you for max. of two months. The pay is L40 for a blowjob, and [...]

aaaapsiuuuuu

Thursday, June 22nd, 2006

uff, ide spać ___ dobrej nocy czy jak kto woli, dobrego dnia życze. za 2 miesiące wakacje! będzie niezły rozpierdol – już to widze. widze też siebie dzisiejszego ranka, jak siorbie kawe i przecieram spragnione snu oczy.

help me

Tuesday, June 20th, 2006

find myself

znowu byle co

Sunday, June 18th, 2006

wypłata ani większa, ani mniejsza, do dupy z tym, na znak protestu postanowilem zrobić sobie godzinną drzemke w pracy i ___ nic! mimo tak ostentacyjnego zachowania, szef ani drgnął, ani słówka nie powiedział. po pracy znów zmontowaliśmy piłke z papieru, okleiliśmy taśmą i dało sie kopać. najgorzej jak wypadnie na środek tego dużego skrzyżowania, to [...]

bajka na dobranoc

Friday, June 16th, 2006

przeważnie zanim pójde lulu, staram się poukładać troche z tego co mam na głowie. dziś nie inaczej, oto więc podsumowanie, które jest również cichym, naiwnym planem na najbliższe 2 miesiące. Sam nie traktuje tego serio, ot takie coś z końca języka co czas przełyka. firma oficjalnie funkcjonuje, ostatnia rzecz to konto bankowe – jesteśmy w [...]

no i niech mi ktoś kurwa wytłumaczy

Wednesday, June 14th, 2006

miałem przyjść do pracy na kacu ____ szlag by to wziął! dlaczego musieliśmy przepierdolić tak dobry mecz jednym, jebanym golem i to w dodatku na 3 minuty przed końcem! a te 2 poprzeczki? nie znam innego, lepszego określenia niż – cud __ żał łapie za gardło

będzie dojebany dzień

Sunday, June 11th, 2006

przesiedziałem całą noc, za oknem już biało. wcześniej jeszcze przyuważyłem wschód słońca, niesamowite kolorki, szkoda że nie mam sprzętu bo skończyło by się fotą. hmm, kawa, flapjack, gorący kubek, woda i wciąż głodny, chyba zaraz jaką jajecznice se walne. niezły mix będzie, taki jak w głowie jest od dawna. w końcu spokojnie przewertowałem teksty Bartka, [...]