dojechalymy!
caliy i zdrowiy!
jestesmy w Wuppertalu, niedaleko NL. kaszlak sie spisuje, ze elegancja-francja. kminimy prom z NL do UK. przespalismy 2 noce w autku, jedna w centrum Berlina, druga gdzies na obrzezach Braunschweig (o ile dobrze pisze). ogolnie zajebisty klimat, szczegolnie autostrada, polscy kierowcy nam migaja i sygnaluja, nikt nie pogania, nie krzyczy ze wolno (70-80km/h). Na granicy spoko, przed sama kontrola szukalismy naszych dokumentow, ale udalo sie na ostatnia chwile. przepuscili nas jedynie po okazaniu ID, zadnych pytan o papierosy, czy inne ‘do oclenia’. Natomiast mielismy do tej pory jedna kontrole, byla noc, w polowie drogi, na jednej ze stacji slyszymy ‘polizei’ ;) nic nie przeszukiwali, chcieli zobaczyc jedynie dokumenty i zadac pare pytan, miedzy innymi o cel eskapady.
staramy sie unikac A4 bo jezdzimy bez assistance’a, maluszkowi dajemy odsapnac, nie przemeczamy go. chociaz tutaj pod koniec byl gorzysty teren i bylismy zmuszeni pilowac go na 3ce, 40km/h. za nami sznur aut, autobusy, ciezarowki itd, koniec koncow- dalismy rade!
Niemcy sa bardzo uprzejmi, usmiechnieci, ogolnie nic do nich nie mamy. jeden wyrazny mankament, na ulicy nie spotkasz fajnej dziewczyny! w Polsce jest pod tym wzgledem 7e niebo ;) dalej, zakupy nie sa drogie, ceny porownywalne z tymi u nas, lacznie z ubraniami. rowniez cena beznzynki jest znosna- 1,20€/l
To co tu zobaczylem, naprawde robi wrazenie. Standard zycia jest znacznie wyzszy niz za wschodnia granica, w pewnym sensie nabralem dystansu do kraju rodzinnego :/
Zjadamy glownie bulki, do tego jakis serek, pomidor, czasem dokupimy troche czeresni, sok. Jedna starsza pani uzyczyla nam goracej wody, to se elegancko kuksu-instant zjedli.
A! telefon, roaming dziala tragicznie! najlepiej wychodzi kupic zupelnie nowa karte. doplacamy do polaczen przychodzacych, a wychodzace tez nie sa tanie. wyszlo nam 4zl za 58sek polaczenia ;] lepiej pisac smsy, ale te tez sa jakos po 2 zeta. takze – nie odbieramy rozmow, jedynie stukamy w klawiaturke. do tego nie odpisujemy na ‘czesc, gdzie jestescie, jak tam maluch, blablabla’ ;) sory, ale szkoda nam kasy i czasu pisac kazdemu to samo. lepiej odwiedzajcie tego bloga, tu bedzie wszystko i wiecej.
Wczoraj trafilismy do wspomnianego wczesniej Wuppertal, mieszka tu siostra Lukasza. Szybko upragniony prysznic, wspaniala kolacja i wygodne, cieple lozko, dzieki Kasce w sume :) Spanie do 12, wsiadka do BMKi, wyjezdzamy na autostrade do centrum miasta. Racja, jest tu troche turkow, chinczykow, tez jacys afro bujaja.
co dalej, chcemy cos zarobic i byc moze w NL kupic jakies auto. kaszlak tez jezdzi! ale wiadomo jak jest ;) liczymy na calosc ~700€, sie zobaczy. jest jeszcze opcja ze nam zalatwia tu auto za 200€, __ :)
jutro w NL wpadamy do Krisa, Amsterdam jeszcze se darujemy.
troche chaotyczny ten opis, ale wracajac do Berlina. Naprawde fajne miasto. pod wieczor zaparkowalismy gdzies w centrum. poszlismy cos poogladac. Lukasz mnie spalil, bylo smiesznie. Rano zamiast o 4, to wstalismy o 9. przed nami staly 4 autokary pelne turystow, gapili sie na nas, anyway- CHiWD. jak sie tu wjezdza, to lepiej kupic mape tego miasta bo jest ogromne. a te skrzyzowania, ____ do chuja to sa jakies zajebane place, gdzie jedzie sie na ‘oslep’, nietrudno o wypadek.
Wlasnie opchnelismy nasze 2 wagony fajek, za 25 ojro jeden (kupilismy po 16). szczerze mowiac liczylismy na wiecej, ze 35! ale dobre i to ;)
mysle jeszcze jak wrzucic jakies zdjecie, abo filmik bo dysku nie moge podlaczyc, nie pamietam hasel, ani nie ma tu ftp, ani innego softu poinstalowanego, slowem – nic.
mam nadzieje ze uda nam sie dorwac jakis job, czy w NL, czy w UK, obojetnie, byle co. spac gdzie mamy, jesc tez, praktycznie nie ruszylismy naszego zapasu (~60 zupek qksu :D ) Zycie tu nie jest drogie, ale jesli chcemy cos zarobic trzeba bedzie dobrze poszukac. byla opcja ze dostaniemy fuche tu na miejsu, no ale nie wypalilo. plakac nie ma co, trza wziasc sie w garsc i jechac, szukac szczescia 100, czy 500km dalej, obojetnie_
dogadujemy sie jedynie po angielsku i wbrew pozorom nie jest tu tak popularny. juz predzej spotkamy polaka niz niemca, z ktorym mowi plynnie po angielsku. niemiecki jest straszny ;) na przyklad czytamy z mapy nazwe miasta i po 15 sekundach musimy na ta mape spojrzec znowu bo na niemiecki jestesmy zupelnie odporni.
Duzo by jeszcze pisac, sory ze bez polskich literek. od naszego wyjazdu mija wlasnie 3 dzien, nikt nie wierzyl w to ze dojedziemy w ogole za Wroclaw. Prosze, jestesmy prawie w NL. powolutku, bez pospiechu, delektujemy sie widokiem, klimatem kazdego miasta, a te sa nieporownywalnie ladniejsze i czystsze. Za przyklad wezmy niemca, ktory wklada jednorazowa rekawiczke i zbiera z trawnika kupe po swoim piesku, niesie ja do specjalnego smietnika. bylem w szoku jak to zobaczylem ;)
dobra, ide kupe, na prawdziwy kibelek a nie do lasu. do nastepnego posta!
kochamy Was! :*

wazon a co z tymi 3 kilogramami kokainy ktore przewozicie ??
Oby tak dalej!!! trzymam kciuki!!! Powodzenia!!!
dajecie rade :] szkoda ze nie ma mnie z Wami, taka przygoda daje rade, ale pocieszam się ze za 2 tygodnie do Szwecji wypierdzielam. Sztokholm, Malmo, moze Norwegia…zobaczy się… a z dziewczynami to macie przejebane :] niemki to przeważnie brzydule :p
ah, co za pocieszenie, ze nie tylko ja wysylam banalne smsy i nie tylko mi nie odpisaliscie ;) pozdrawiam goraco w razie wiatru i chlodzaco w razie upalo.. sory, odbija mi! ciao :D
spoko blog. znaczy taki ciekawski niewiem co mam jeszcze napisac pisze zebys wiedzial ze Cie tu odwiedzam…