here I am
jestem! na miejscu. wielkie uff___
wyjechalem dzis w nocy o 2, kolo 7 nad ranem zjechalem na jakis parking bo ledwo prowadzilem. po 2 godzinach kimki obudzil mnie telefon, to gosc z agencji dzwonil, ale nie moge odbierac rozmow bo mam baterie walnieta. ruszylem dalej, jeszcze zgubilem sie pare razy az w koncu dotarlem na miejsce – Londyn, Richmond, 4 strefa. jeszcze wiele spraw do zalatwienia, ale jest zajebiscie!
wkrotce jakies zdjecia i cos na konkretnie, please be patient

For you…everything… :P:P:P Pozdrowionka
dobrze ze ci sie udalo. chociaz jeden ktory bedzie mial troche lepiej. pozdrowienia
kochany wazonie, u mnie wogole to nic nie slychac poza mikusiem jacksonem, mistrzem armeni i pretendentem mongoli. lepiej napisz ile hajsu zarabiasz bo ja juz chce policzyc procenty jakie mi skapna z haraczy :) pozdrawiam cie, twoja mame, meketa oraz porcelane (ewentualnie jamesa błąda), trzymam za ciebie kciuki – moze zostaniesz mężem księcia karola? a moze dowiesz sie co to wielkie trzecie oko? w kazdym razie afrika bambata jest z toba (james brown tez!!). jeszcze sie pokaze niedlugo a teraz musze uciekac bo idą krzyżaki (pod plowcami zdarli laki). die gruppe achtung !! trzymaj sieeeeeeeeee !!
:)
Do wszystkiego potrzebne jest szczęście … jedni mają go więcej a inni mniej. Z tym że aby do czegoś dojść, trzeba zaryzykować i są tacy którym się udało!!! :)