IT
wrzucam sporo zdjęć (68) bo nie chce mi się każdemu osobno opowiadać jak było. Fotki o niskiej bądź ujemnej wartości także bez emocji. Było zaje-kurwa-biście, 5 czy 6 dni, nie liczyłem, ale o 5 czy 6 dni za mało!
Mieszkaliśmy w lesie, gościł nas Mario, bardzo w porządku gość, bardzo w porządku. Woził nasze dupy wszędzie po okolicy, pokazywał, opowiadał, pomagał. Mieliśmy od niego 2 rowery, moja była ukraina o kolorze rdzy ale wciąż na chodzie, very vintage, się człowiek lansował!
Dopiero, teraz, za 3cim razem nauczyłem się paru słówek po włosku, głównie za sprawą Iwo bo ta jest dosłownie zakochana w tym języku, łapała każde słowo jak odkurzacz.
Jak widać pogoda dopisała, w nocy se spałem na golasa – w majtkach (dla dociekliwych) – tak jak lubie, tylko zanzary kąsały bez litości, żeby wyssać z nas ostatnią kropelkę krwi. Szybko przykupiliśmy jakiś środek na komary i było znośnie.
Codziennie na śniadanie – fresco pomodoro, bezsmakowy chlebuś i masełko Mukka. Ogólnie se pojedliśmy różnych rzeczy, ale nie wszystko co było w planie, także trzeba tam kiedyś wrócić i nadrobić zaległości.
Z wszystkiego najlepszy był katamaran, masakra stary. Cieplutka woda, słońce na policzkach, wiatr, wolność, a fale waliły słoną wodą po ucieszonej mordzie. Ja pływać nie umiem, a se siedzieliśmy na tej tratwie, po środku wody, … wydygani i szczęśliwi zarazem.
Wrzuce jakieś filmiki w przyszłym tygodniu, jak se załatwie kabelek bo nimam

arrived to Pisa

fajny rower

Arma dei Carabinieri – włoska żandarmeria – gówno na pokaz. Takie coś żeby nikt za wysoko nie podskakiwał, bo w banie. W końcu jeszcze niedawno Włochy były państwem faszystowskim. Ogólnie sporo tam policji i innych mundurowanych gadżetów. Nie podobało mi się to, ani pici pici.















bez antyperspiranta ani rusz




poczekalnia

uff, na miejscu! nie spaliśmy przez 38 godzin, haluny były blisko

w UK 22ºC i pada co drugi dzień

100 m od plaży, 5 min w laciach

od zajebania tych policajów, bez jaj, Mussolini wciąż żyje

fresco mozzarella i moja wdzięczna ukraina

colazione

lokalny kromal

pasta, pasta, pasta …

resztki tucznika

ciacho i ravioli (pierogi)

aspartam – słodzące ścierwo. Ludzie! Nie jedzcie tego gówna!

niemiecka maszyna wciąż na chodzie

ten czarny piesek, był w rzeczywistości ze 3 razy większy niż wygląda na zdjęciu, ale spokojniutki i przyjazny

call me – spawacz

ale się trafiło – 666.jpg – bank – cała prawda

droga do Mariny, wracamy z zakupów

moje pierwsze słowo po włosku to – zanzare. Komary dały nam nieźle w dupe.

opaleni i opaleni

turisti

Iwo i Mario












Trenitalia – ścierwo w każdym calu, odpowiednik PKP

komuna tuż za rogiem

Talamone

no spiaggia


Iwo, Renata, Marco


sigarette

snopki i oliwki


pica

dziewczyna z czerwonym workiem

onechaos – zgubiłem portfel – fuck


Iwo, Mario i kawałek Pandy

Great pics!
Lol I wonder what a bloody bike u got! :D
W końcu gdzieś żeś pojechał :] …btw – I need my book!