jukej, ojej

rzeczy dzieja sie naprawde szybko.
mam na mysli, jeszcze w piatek, po robocie (nawiasem mowiac, w piatek razem z Mattem, nie zrobilismy kompletnie nic) pilismy razem z Joe. wrocilismy o 7 nad ranem po dosc traumatycznych przezyciach. Dzis przychodze do pracy godzine wczesniej i czuje, ze cos jest nie tak. Balem sie, ze chodzi o mnie, przypuszczalem najgorsze i mialem racje__ z ta roznica, ze zwolnili nie mnie, a Joe’go. Mi wrecz przeciwnie – wspomnieli o podwyzce :D mtv w toku.

Lukasz cos choruje. w tym tygodniu czeka nas przeprowadzka. ogolnie aklimatyzujemy sie jeszcze. yo

leave comment