późno już
a ja wciąż siedze przed komputerem …
zlecenie czeka, nie starczylo mi dnia to w nocy trzeba nadrabiac. Walentynki, prezenty, kolacja, cos tam jeszcze wcześniej porobiłem i dupa … wybija godzina 24, a pracy wciąż tyle, że całej nocy nie starczy. Żeby było śmieszniej o 8 trzeba wyjść, spotkanie ze zniecierpliwionym klientem, spotkanie które odwoływałem juz 2 razy. Nic to, w głowie wciąż szumi wino i godfather (drin), ale trzeba odpalić Illustratora i dokończyć co się zaczęło.
Czasami tęsknie za etatem, poszło się do pracy, wróciło i był święty spokój, stały dochód i w ogóle… a teraz?! Teraz czuję się uciemiężony gorzej niż za czasów liceum. Stres, zmartwienia, wiecznie coś na głowie! jajebie!
nie wiem co będzie z tym pieprzonym domem, jeszcze wyjdzie tak, że wylądujemy na ulicy :D
Czasami chciałbym sie upić i olać wszystko ciepłym moczem… rano człowiek wstaje niby na kacu, niby źle się czuje, ale psychicznie odprężony, jak nowy. Przynajmniej ja tak mam.
Coraz częściej myślę o przeprowadzce w jakieś fajniejsze miejsce. W końcu język opanowany w stopniu komunikatywnym, prace mogę wykonywać w każdym miejscu na ziemi, nawet na pieprzonym biegunie. A tutaj pogoda do dupy, zeszłego lata nie pamiętam ani jednego dnia! Poza tym, presja, presja na zdobywanie hajsu, więcej, więcej i więcej … i ciągle mało.
Ktoś dobitnie porównał Australie i UK – tam pracuje się, żeby żyć, tutaj żyje się, żeby pracować.
To tyle moich wypocin na dziś, wracam do roboty :(

Nie ma lekko trza zapier…ać, a co do Australii to się zgadzam … to jest wyjście ;) :D
ha! see you there then! ;)
Can someone translate?
a w polsce pracuje sie zeby przeżyc
e tam, chodzi o to zeby w koncu lyknac porzadny kontrakt a nie dawac dupy za pincset funtow.
Przynajmniej nie masz problemów z windykacją należności (mam nadzieję że nie masz).
W tym kraju bezprawia, wśród firm które wymuszają na mnie kredytowanie ich działalności (tak się naprawdę nazywa niepłacenie na czas),
wśród moich dłużników są nie tylko łże-agencje, ale i “poważane” znane firmy z top listy :-/
Już nawet nie jestem wkurwiony, po prostu nie mam siły do tego całego złodziejstwa…
jak bylem jeszcze w Polsce, to tez tak mialem…