to miejsce
zaskakuje kazdego pojedynczego dnia. juz dalem se spokoj z opisywaniem tych wszystkich rzeczy, raz brakuje na to czasu, dwa stalo sie to codziennoscia do ktorej przywyklem i ktora nie stanowi juz dla mnie niczego specjalnego.
wczoraj postanowilem kupic se rower. znalazlem jeden na gumtree, w stratford (po drugiej stronie Londynu). oczywiscie odradzali mi ten pomysl, ale uparty jestem. po pracy wsiadlem w pociag i po godzinie bylem na miejscu. wpadlem na przystanek, rzucilem sie na mapke i rozkminilem, ze numer 69 jedzie w moim kierunku. jako, ze nic nie nadjezdzalo, podlazlem do taksowkarza zapytac o droge, chcial 5 funtow wiec mialem isc pieszo (bo to blisko) gdy nagle nadjechal 69, szybko wskoczylem i po paru przystankach wysiadlem z nadzieja, ze jestem blizej celu. nikt nie wiedzial gdzie jest Hug road, robilo sie pozno, zaczalem wiec biec, byle do nastepnego skrzyzowania aby obczaic nazwy ulic i popytac kolejnych ludzi. W koncu trafilem, stanalem przed jednym z domow, wyciagnalem telefon i wybralem numer do Laury, okazalo sie, ze trafilem dokladnie pod wlasciwy adres. najpierw uslyszalem dzwonek, chwile potem kobieta w oknie odebrala rozmowe, spojrzala na mnie i powiedziala, ze slyszy kogos z ulicy :) wbitka do srodka, obczailem rower i od razu zaplacilem te 40 funtow (to tak jak 40 zl). niespelna 2 minuty pozniej pojawil sie drugi gosc i slysze jak rozmawia ‘ja po rower’ :D niestety, bylem szybszy hahaha, probowalem go jakos pocieszyc, jednoczesnie zabierajac mu sprzed nosa ‘jego’ deal. cóz, smiac mi sie chcialo, ze z tak daleka, zdazylem na krotka chwile przed nim, los tak chcial? nie mam pojecia. ale z kazdym kolejnym razem, nabieram wiary w to, ze ktos musi za tym stac! to nie ma prawa dziac sie samo z siebie.
spowrotem na pociag_ wsiadlem do ostatniego wagonu, numer 62626. no i __ ona usiadla przede mna ____ zbyt ciezkie do opisania.
pare przesiadek i jeszcze przed 24 bylem w domu. glodny, zmeczony i dalej w szoku. na kolacje pierogi, od mamy :) 3 herbatki i krotka pogadanka z Lukaszem. godzina 1, trzeba uciekac do lozka, 6 pobudka, prysznic, bez sniadania, wsiadam na rower i jade, jade i jade, bez konca! pomylilem droge i w sumie naginalem do pracy poltorej godziny na polsprawnym rowerze. dzis zrobie pare update’ów i bedzie dobrze, zeby chociaz hamulce jakos dzialaly.
w domu net nie dziala bo nikt nie umie zrobic, a mi sie nie chce, dlatego jestem online tylko w pracy.
_
jest zajebiscie pozytywnie! zaczalem nowe, lepsze zycie.
i w ogole wiecie co? ten swiat jest maly.

> i w ogole wiecie co? ten swiat jest maly.
ten świat jest _zajebiście_ mały ;)
–
Pozdrawiam
“…z kazdym kolejnym razem, nabieram wiary w to, ze ktos musi za tym stac! to nie ma prawa dziac sie samo z siebie.”… Jest tylko jedna odpowiedz! I dobrze o tym wiesz… ;)
stary ty masz fajnie… ja szukam sznura bo u nas kaczka wygrała wybory… tylko ptasia nas uratuje…