to nie mógł
być normalny dzień.
środek nocy, a my jeździliśmy po Londynie od jakichś 5 godzin, szukając drogi do domu. puste ulice, świecące billboardy, neony, wystawy. czerwone i zielone na przemian, troche nerwów i śmiechu. godzina ~0400, na miejsu, uff wreszcie! 0459, zostalo mi jakies 3 godziny snu i spowrotem na pociąg, do pracy – no poprostu zajebiście, ale ten dzień będzie lepszy niż poprzednie. Popełniliśmy razem z Łukaszem dobry uczynek, który nam popełniono kiedy sami byliśmy bezsilni.
a tobie Kasiu – CHCWD! bo generalnie brak mi określeń na twoją głupote. mam nadzieje, że kiedyś to przeczytasz i choć chwile przemyślisz. głęboko współczuje twojemu chłopakowi i reszcie twoich bliskich, że muszą znosić taki gnój. ojej
bo jak można zostawić starszą kobiete bez dachu nad głową i tak poprostu mieć to w dupie? a jednak niektórzy potrafią_
