udalo sie?
udalo sie?
od mojego przyjazdu, zmienilo sie prawie wszystko. troche zmieszany_
zebym nie zapomnial – Wasze numery telefonow ale domowe!
dzisiaj pierwszy payslip, w niedziele lece na sunday market, biore jakas nokie i karte z 02, no i mam rozmowe 2p / 1 min do Polski, tylko stacjonarne – to jest jajebie prawie friko.
Marek – dzieki temu gosciowi dalem rade. bez jego pomocy pozostalby jedynie powrot do kraju. pomogl mi od poczatku do konca – i za to GREAT RESPECT BRO!
tak smiesznie sie wszystko ulozylo, on wraca do kraju, ja dostaje pierwsza wyplate, mieszkanie zalatwione, zostaje razem z Darkiem i Wojtkiem, mamy jeszcze jedno wolne miejsce – Marek! wiesz_
fajne ksywki powychodzily, ja dostalem – ‘pan samochodzik’, Darek – ‘general’ (od tego jak postawil na stol whiskey Grantsa) ____- napisze wiecej w sobote moze
spadam do pracy + 1 nadgodzina :)

Musialam podstepem namierzyc bloga samochodzika, nie wiem czemu tak sie bronil przed podaniem mi go(skromny chlopak bardzo), to co pisze to szczera prawda. Wiem , bo sama tu jestem , dal rady i za to mu czesc…..no moze troche z moim wiekiem przesadzil ale to sie wytnie :)
zapomnialam sie podpisac…..
z tym “apetyetm na wiecej” to ja juz tu kombinuje jak to zalatwic:) radek,pogadamy o tym jak wrocisz….ja mam ogromna ochote na Indie ….zreszta zawsze mialem:) pytanie kiedy i jak?
pozdro
Witam
ja wróciłem ze Szwecji i tesz sporo mnie tam spotkało. Cieszę się ze u Ciebie jest jusz git, bo jak czytałem trochę tego bloga jeszcze w szwecji to nie umiałem sobie wyobrazic jak sobie dajesz rade.
ja w Szwecji wybrałem się na stopa do sztokholmu i wiem jak trudno łapie się stopa i uwierz mi…tesz wiem co to znaczy cięzki jak dupa słonia plecak, czasem mnie szlak trafiał jak szłem i szłem i nikt nie chciał mnie zabrać czasem przez 8-10 km !! spacerek jak spacerek, ale z takim plecakiem rzeźnia.
pozdro i wiecej może jak sie spotkamy kiedys w końcu to pogadamy.
ps. jak na razie planuje kolejnego tripa bo tesz się zapetyciłem na więcej