wlasnie
otworzyli mi na sile usta i wlozyli dupny kawalek pysznego ciacha przed ktorym sie tak bronilem.
Nie kto inny jak mój szef w kolaboracji z Mattem. Sa okropnie zajebisci.
konkluzja – a jesli jednak dobrzy ludzie istnieja?
\n'); } //-->
otworzyli mi na sile usta i wlozyli dupny kawalek pysznego ciacha przed ktorym sie tak bronilem.
Nie kto inny jak mój szef w kolaboracji z Mattem. Sa okropnie zajebisci.
konkluzja – a jesli jednak dobrzy ludzie istnieja?
twoja konkluzja jest co najmniej dziwna. dobrzy ludzie zawsze istnieli i będą istnieć, wszystko zależy od okoliczności w jakich ich spotykamy etc.
widze, ze niektórzy traktuja mnie wciaz tak samo ;)
nie dziwie sie, akurat z Toba kontakt urwal sie spory kawalek czasu i pamietasz mnie takiego jak wtedy.
ehhh, wciaz offence
trafilam na Twoj blog przypadkowo … no moze nie do konca tak, ale prawie … to nie jest istotne …
i wpadam codziennie chociaz nie znam Ciebie, nie znam ludzi, o ktorych piszesz , ale to jest troche tak jak czytanie komiksu w odcinkach…
i najzabawniejsze jest to, ze gdziekolwiek sie jest , wszedzie moze spotkac cie to samo … czasami padam ze smiechu …
z reszta to nie ma znaczenia … podoba mi sie to ..
powodzenia …
pachnie konstruktywnie, dzieki.